słowa kluczowe: partie, samorząd, wybory..
Idee2021.01.19 04:56 05:10

Moja mała demokracja.

 
 

Jest to autentyczne wydarzenie, sprzed kilku lat. Obecnie po upływie czasu, nieco się zmieniło, ale na osiedlu wszyscy się znamy i  wspomagamy. 

Dzielimy się nadmiarem owoców, czy warzyw, chodzimy na zebrania i robimy sporadyczne  spotkania typu "pot luck". 


 

Moja mała demokracja.

Wybudowano osiedle: ulica a przy niej 44 domy, nowe osiedle i ludzie wprowadzili się do nowych domów
U kogoś była pęknięta szyba, u kogoś był gruz pod drzwiami, u kogoś pęknięta wanna, a gdzie indziej zwały ziemi, jakieś wykopy, rozypany cement, jednym słowem ... bałagan po budowie.

I oto na klamce informacja; zbieramy się na końcu ulicy, (ulica jest zamknięta i kończy się jakimiś zaroślami). Każdy przyniesie coś do jedzenia lub picia. Na zebraniu ( na końcu ulicy) młode, miłe,  panie nakleiły wszystkim na piersi jego imię, (mojemu psu na obroży) a dowodził wszystkim, młody emeryt o imieniu Peter.

Zdecydowano, że ten emeryt Peter, będzie naszą lokalną władzą i wszystkie zażalenia spisać i złożyć do niego. Peter  poszedł do gminy z zażaleniem z powodu bałaganu na osiedlu, aby władze gminy wymusiły na budowlańcach uporzadkowanie.  Trochę to trwało, ale Peter był uparty i  poświęcił sporo czasu sprawie. 
Po jakimś czasie budowlaniec naprawił szkody w domach, a władze gminy uporządkowały teren, zasiały trawę i...kosztami obciążyły dewelopera.
Nasz reprezentant, Peter, jest we władzach gminy. Na końcu ulicy jest obecnie trawnik i tam odbywają się potkania mieszkańców raz w roku latem. Tam ustalamy kogo poprzemy we władzach – w Kanadzie na szczeblu gminy nie ma żadnych partii.
Bywa, że całą ulicą, czyli większością mieszkańców, idziemy na zebranie gminne aby podkreślić wagę naszych oczekiwań.

 

113 odsłon średnio 5 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Re: Moja mała demokracja. 
Jarosław Ruszkiewicz, 2021.01.19 o 07:54
Tak powinny organizować się grupy obywateli. Pisałem o tym w jednej z poprzednich notek.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja. 
Jarosław Ruszkiewicz, 2021.01.19 o 07:55
A tak przy okazji, jak ocenisz ten artykuł? Fejki?

+wolnemedia.net
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja. 
Anna PK., 2021.01.19 o 15:46
Bardzo ciekawe, ale nie jestem w stanie ocenić na ile prawdziwe. W Kanadzie są bardzo różni ludzie, więc trzeba się wgłębić w ich środowisko, aby ich poznać jaka jest prawda.
W środowisku Chińczyków, to dorośli często nawet nie mówią po angielsku, ale dzieci w szkołach,już zdobywają konkursy w różnych dyscyplinach. Nie wiem jaki jest poziom wykształcenia u Indian, czy Nunavut (Eskimosów). Oni siedzą w lasach, czy na pólnocy i nie mają tam uniwersytetów. Na miejscu są szkoły, ale władze lokalne nie chcą "białych" nauczycieli. A oni sami nie lubią swoich co to uciekają do miasta, a potem się "mądrzą" swoim wykształceniem. Kiedyś rząd Kanady zabierał dzieci z rodzin do szkół na siłę, ale teraz... płaci za to odszkodowanie.

Emigranci w zasadzie mają dobre wykształcenie, bo rząd kanadyjski ma wypracowane metody aby dobierać ludzi. Jezdżą po obozach uchodźców i wybierają: żonatych, dzieciatych, wykształconych i zdrowych. Zwykle chcą aby znali język angielski, ale to nie jest konieczne.

Kanadyjczycy są zamożni, w zasadzie nie ma bezdomnych, bezrobotni dostają zapomogi. A jak będzie to napiszę.
Artykuł jest nieco dziwaczny. Dobrze płatne prace? Oczywiście, ale za co, tak z dobrego serca? Musi być wysokiej klasy produkcja. W Kanadzie produkuje się elektronikę, leki, jest produkcja dla podboju kosmosu, nawet taki jest dział na uniwersytecie.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja. 
Anna PK., 2021.01.19 o 16:55
Odpowiadając dalej na ten medialny artykuł, to prace niskopłatne, np. w rolnictwie, zbieranie z pól truskawek, czy warzyw, to wykonyją czasowi migranci z Ameryki Pd. Przyjezdżają w tysiącach rok w rok, mieszkają na farmach i tam pracuja. Zarobki być może nie są wielkie, ale w tym roku, ze względu na C-19, były obostrzenia, to był krzyk tak ze strony farmerów, jak i ze strony migrantów. Owszem, znowu wpuszczono i znowu pracowali.

Moja rodzina: syn skończył prestiżowy uniwersytet, matematyk-programista, jest pracownikiem naukowym, publikacje nawet w internecie. Pracuje w domu, teraz także.Jego żona z pochodzenia Włoszka, pracuje w telekomunikacji. Córka jest weterynarzem, ciągle pracuje, jej mąż, Polak, jest elektronikiem, zajmuje się cyfryzacją, jak to p. Madej pisze. Obecnie peacuje nad uruchomieniem nowego supernowoczesnego szpitala. To co tam będzie, to przechodzi ludzką wyobraźnię.
Moj mąż i ja, już jesteśmy na emeryturze. Mąż jako inzynier pracował w Boengu, a ja w "planowaniu operatywnym" w fabryce wysokiej klasy mebli biurowych, pracowałam 32 lata. Zarabialiśmy bardzo dobrze.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja. 
interesariusz, 2021.01.19 o 11:52
A jaki interes miał ów Peter, że poświęcił tyle własnego czasu?

Czy mógł ów interes zrealizować bez poparcia mieszkańców?

U nas, ten ze zwałami ziemi, przerzucił by je do sąsiada, ten z rozbitym oknem wybiłby komuś innemu - a co? tylko on ma mieć rozbite, no i przecież większy problem łatwiej da się rozwiązać. Władze gminy by po prostu wyśmiały Petera, a sąd orzekł, że zarzucane nieporządki nie są żadną wadą, którą ma usunąć ubogacacz, a uporządkowanie osiedla jest obowiązkiem właścicieli, i jeśli mieszkańcy sami nie usuną nieporządków, to będą podlegać karze.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja.   
Andrzej.Madej, 2021.01.19 o 12:30
Do interesariusz
Pisze Pan:
"U nas, ten ... "

A u nas, to było wiele razy całkiem inaczej niż u Was.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja. 
interesariusz, 2021.01.19 o 13:05
być może, wiadomo, co mówiono o Krakusach
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja. 
Anna PK., 2021.01.19 o 15:10
Sąsiadowi, parę lat temu, umarła żona . Miała 52 lata, umarła na białaczkę.
Zostawiła męża i dwoje dzieci już dorosłych, ale jeszcze w domu, syn 23 lata i córka już po studiach-nauczycielka, zresztą tak jak zmarła matka.
Większość z nas była na pogrzebie. Po pogrzebie jest zwyczaj aby się spotkać w domu zmarłego i porozmawiać o nim. Jest też zwyczaj aby przynieść coś do jedzenia, bo wiadomo, rodzina w żałobie nie ma głowy do takich rzeczy.

Rodzina w żałobie, to z pochodzenia Włosi, a zwyczaj jest chyba szkocki.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Moja mała demokracja.   
Andrzej.Madej, 2021.01.19 o 17:57
Ładnie Pani nazwała ten wymiar samorządności.
"Mała demokracja".
Gdzieś tak pomiędzy demokracją gospodarczą a demokracją polityczną.
Obie coraz ważniejsze dla wolności.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  

© niepodległy.pl 2019-2021   Subskrypcja bloga: Atom   RSS  ↑ do góry ↑